wtorek, 28 lutego 2012

[Film Review] Labirynt Fauna

Hej.

Jestem w trakcie pisania obszernej recenzji bardzo dobrego filmu pt "Labirynt Fauna". Zapewne wielu z Czytelników o nim słyszało, ale niekoniecznie zdążyli go już obejrzeć i to do nich będzie kierowana recenzja. O tym czy film obejrzeć warto czy nie dowiecie się najprawdopodobniej przed weekendem. :)
EDIT: nie zdążę przed weekendem, ale do poniedziałku już powinno być. :/ 

niedziela, 26 lutego 2012

[PSP Review] Dante's Inferno

„Nie wiem, jak w one zaszedłem dzierżawy,
Bo mną owładła senność jakaś duża
W chwili, gdy drogi zaniechałem prawej.”
Piekło, Pieśń I

Jakiś czas temu, miała miejsce ogromna kampania reklamowa gry, która miała być wyjątkowym i wiernym odzwierciedleniem „Boskiej Komedii” Dantego Alighieri ( z którego to poematu zaczerpnąłem powyższy cytat). Nasuwające się pod nos sceny z gry, która (a jakże) miała być dostępna jedynie dla graczy dojrzałych, co rusz sprawiały, że chciałem zagrać w grę, w której mogę pokierować losami Upadłego Rycerza, który popełnił „jakieś tam” grzechy i przez „coś” znalazł się w piekle. Ale zaraz, zaraz, co to ma wspólnego z „Boską Komedią”? Z tego, co się orientuje nie było tam o nic o Krzyżowcu, który wrócił z Krucjaty, ani tym bardziej - ani słowa o tym, że musi on ratować swoją żonę Beatrice. Hmm. Widocznie jestem niedouczony i nieuważnie czytam… Niedługo po premierze gry dowiedziałem się o istnieniu filmu animowanego „Piekło Dantego: Epicka Animacja” – wstyd się przyznać, ale obejrzałem ten film na działającym jeszcze wtedy MegaVideo. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po skończonym seansie, po obejrzeniu wątpliwej jakości filmu chciałem go porównać do oryginału. Bardzo wiele rzeczy mi się nie zgadzało. Postanowiłem więc, że przeczytam książkę jeszcze raz. Niestety książki nieprzeczytałem, bo mi się zwyczajnie już nie chciało. Jednak, po jakimś czasie zdobyłem PSP. I stanął przede mną otworem świat Dantego. Niespiesznie więc, postanowiłem zaopatrzyć się w egzemplarz tejże gry. Co też w bliżej nieokreślonym czasie zrobiłem. Po włączeniu gry moim oczom ukazało się ładne menu główne z miłą dla mych wybałuszonych gał animacją w tle. I tak rozpoczęła się moja przygoda, przez którą straciłem ogromny kawałek mojego wspaniałego życia (konkretniej ok. 10 godzin)…

„Miłość, która porusza Słońce i inne gwiazdy”
Raj, Pieśń XXXIII

Rozpocznę recenzję od przedstawienia fabuły. Dosyć lichej moim zdaniem, ale przyjęte kanony pisania recenzji, wymagają do autora wspomnienia o fabule, nawet jeżeli jest ona szczątkowa, lub w ogóle jej nie ma. Tak wiec przez całą grę będziemy kierować losami Krzyżowca Dantego, który musi przemierzyć dziewięć kręgów piekielnych aby odkupić swoje grzechy i uratować Beatrycze, zamordowaną niedługo po tym jak nasz bohater wrócił z krucjaty w Jerozolimie. Jakieś związki z wybitnym utworem Dantego Alighieri? Wydaje mi się, że oprócz zbieżności  „osób i nazwisk” niewiele… Czy to źle? Nie wiem szczerze mówiąc, ale na pewno nie jest to plus tejże gry, jednak minusem też bym nie tego nie nazwał. Zastanówmy się więc, czy takie „ubarwianie” bardzo dobrego utworu jest dobrym posunięciem. Każdy ma na ten temat swoją opinię, a moja jest taka, że nie jest to ani dobre ani złe. Z tego twórców gry rozgrzeszam. Ciekawi mnie tylko, czemu z tak dobrego tematu zrobili tak płytką i szczątkową fabułę… Pewnie nigdy się tego nie dowiem. W każdym razie historię Dantego poznajemy w przerywnikach filmowych, nomen omen bardzo ładnych i to zarówno tych, które są generowane na silniku gry jak i tych wcześniej prerenderowanych animacji oraz bardzo ładnych bardziej klasycznych animacji, które stylistyką do złudzenia przypominają średniowieczne malowidła na płótnie. Prawdę mówiąc niewielka jest różnica w odbiorze obydwu, jedyna to taka, że w filmikach nie prerenderowanych mamy mniejszą ilość szczegółów i detali, oraz gorszej jakości tekstury (co raczej jest zrozumiałe).  Warto wspomnieć, że głównym designerem gry był Wayne Barlowe – znany i ceniony artysta fantasy. Przerywniki filmowe, to historie z życia Dantego, które nie są praktycznie w jakiś konkretny sposób ze sobą powiązane. Utrudnia to odbiór fabuły i sensu gry. Na moje szczęście fabułę znałem w większości z wcześniej obejrzanego filmu animowanego, toteż nie musiałem wysilać się o rozumienie sensu tychże przerywników, a rozkoszowałem się po prostu ich wyglądem i jakością.

„Z cichego świata w światy wiecznie drżące
W nową dziedzinę, nieśmiertelnie ciemną”
Piekło, Pieśń IV

Przejdźmy do kolejnego po fabule ważnego aspektu gry, którym jest dźwięk. Dante’s Inferno jest grą, która mieści się w dzisiejszych standardach. Głosy postaci brzmią bardzo dobrze i to nie tylko tych grających pierwszoplanowe role, lecz także głosy postaci, które w całej grze spotykamy tylko raz, a które do powiedzenia mają jedno lub dwa zdania. Ogromną zaletą gry jest muzyka, świetna, mroczna i patetyczna. Odgłosy, które słyszymy w trakcie gry są podobnie jak cała reszta dźwięków w grze doskonałe. Jęki, łkania, szepty, płacz – wszystko to stwarza atmosferę grozy niezwykle pasującej do klimatu, w jakim osadzone jest Piekło Dantego. 

Kwestia gameplayu gry i prowadzenia akcji jest kwestią dosyć sporną. Dzieje się tak za sprawą różnicy pomiędzy poziomami z pierwszych chwil z gry, a tymi, które są już na końcu. Kręgów piekła jest dziewięć. I na każdy z kręgów autorzy przewidzieli inny rodzaj przeciwników. I tak początkowo, po rozmowie z Wergiliuszem tłuczemy brzydkie, obskurne umarlaki, potem w kręgu obżarstwa robale, w kręgu żądzy pokonujemy mnóstwo wyuzdanych, ale jakże niebezpiecznych dusz prostytutek (w tej grze wagina jest bronią, więc nasz bohater musi się wystrzegać kobiecych wdzięków jak ognia). Każdy kolejny level różni się od siebie nie tylko rodzajem przeciwników. Otoczenie, w jakim toczymy zażartą wymianę ciosów wraz z kolejnymi poziomami jest coraz ciekawsze. Miło patrzy się na kunszt grafików, którzy w stworzenie takich leveli musieli włożyć naprawdę dużo pracy. Mamy tutaj wiele umownych symboli, dzięki którym możemy wywnioskować, w jakim kręgu się znajdujemy.  W kręgu obżarstwa dużo mazi i oślizłych przeciwników, w kręgu żądzy znowuż wyuzdane panny na pomnikach i niemniej wyuzdane przeciwniczki. Zagalopowałem się nieco, a chciałem zostawić grafikę na później… Ech. No nic. Mleko się rozlało. Dokończę szybko sprawę rozgrywki, tak jak już mówiłem zmienia się wraz ze zmianą poziomów. I odwrotnie niż być powinno zmienia się z dobrego na coraz gorsze. Poziomy z każdym kolejnym robią się coraz bardziej przewidywalne i monotonne. Zagadki pojawiają się w grze, ale są tak proste i tak nieliczne, że nawet nie trzeba zwracać na nie zbytnie uwagi. Najczęściej sprowadzają się do prostych zręcznościowych elementów. Kluczowym elementem gameplayu jest rzeź, jaką zgotujemy naszym wrogom. I to jest chyba jeden z niewielu aspektów gry, które dorównują legendarnemu już GoWowi, na którym twórcy się wzorowali. Walka jest miodna, przyjemna i niesamowicie wciągająca. Do dyspozycji wiele nie mamy. Jedynie kosę i krzyż Beatrycze. Ta pierwsza jak pewnie się domyślacie służy do walki w zwarcie, ale wbrew pozorom nie zadaje ogromnych obrażeń i nie jest wolna. Jeżeli graliście Kratosem to Ostrza Ateny nie są dla was pojęciem obcym i tym samym kosa nie będzie wam obca. Kosa jest kalką w/w broni. Spodziewałem się astronomicznych obrażeń i niewielkiej prędkości po kosie, natomiast twórcy dali nam do ręki lekką jak piórko i zabójczo szybką maszynę do wypruwania flaków. Źle. Tak nie powinno być. Drugą bronią jest krzyż Beatrycze, które jest czymś w rodzaju „obszarówki”. Obydwie bronie możemy ulepszać wraz ze wzrostem poziomu doświadczenia naszego bohatera. Dzięki upgrade’om zyskujemy nowe ciosy i zwiększamy siłę lub zasięg. Do dyspozycji Dantego wraz z toczącą się historią w grze dostajemy również czary. Ich liczba nie jest może oszałamiająca, ale czasem są przydatne. Te cztery czary przeze mnie zostały użyte tylko raz. W jednym z końcowych leveli, sprowadzającym się do następujących po sobie fal przeciwników. Miodności grze dodają efektowne finishery wykonywane za pomocą QTE. Są krwawe, a jucha wypływająca z rozprutych wnętrzności i tryskająca na naszego bohatera powoduje ogromnego banana na twarzy. Czujemy się usatysfakcjonowani, kiedy nasz bohater po wielu atakach wykonuje taki cios. Uff. Teraz możemy wrócić do kwestii grafiki. Z tą jest bardzo dobrze. PSP jak na urządzonko o procesorze 300Mhz zadziwia mnie swoimi możliwościami. Grafika jest bardzo dobra. Modele postaci i ich animacje są zrobione z pomysłem i dbałością o szczegóły. Gra działa płynnie i na pierwszy rzut oka robi piorunujące wrażenie. Potem dostrzegamy niestety ograniczenia konsolki, zarówno w rozdzielczości tekstur jak i ilości detali na danym levelu. Nie można tego uznać za wadę gry, już prędzej wadę konsoli.

„W życia wędrówce, w połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu”
Piekło, Pieśń I

Podsumowując, Dante’s Inferno to gra dobra, ale niepozbawiona wad. Mogłaby być znacznie lepsza, gdyby twórcy postarali się o zachowanie miodności płynącej z ekranu konsoli od pierwszego do ostatniego levelu po równo, lub rosnąco. A tutaj dostajemy na sam początek potężnego kopniaka i ogromną dawkę adrenaliny, a pod koniec jesteśmy znudzeni i zażenowani tak słabą końcówką, która nie wyjaśni niczego. W grze brakuje również spójnej. Zrozumiałej fabuły. Obecna mogłaby nie istnieć i gdyby nie bardzo ładne wstawki filmowe to powiedziałbym, że Piekło Dantego bez fabuły byłoby wtedy lepsze. Gra taka jak jest w obecnej postaci powinna być wersją beta i wymienione przeze mnie wady bez wątpienia należało wyeliminować w procesie tworzenia gry, ponieważ grając odnosimy wrażenie, że twórcy z każdym kolejnym „milestone’m” tracili zapał i pomysły serwując nam z poziomu na poziom odgrzewane kotlety. Nie da się ukryć, że Visceral Games wzorowało się na serii God of War, ale nie wyszło im to na dobre. Gra jest nieudolną, niewyraźną kalką slashera od Santa Monica Studios. Pomimo swojskiej tematyki tak dalece odbiegającej od wesołych i beztroskich japońskich slasherów, tematyki, która mogłaby powalczyć z tematyką GoWa, Dante’s Inferno jest grą zwyczajnie NIEDOPRACOWANĄ. Rozumiem, że twórców goniły terminy, ale żeby z tak świetnego pomysłu zrobić średnią grę to trzeba być naprawdę nieświadomym pieniędzy, które przez taki sposób tworzenia gry, twórcom umykają. I nie ratują tego nawet nieochrzczone dzieci w roli przeciwników Dantego. Sądzę, że gdyby poprawiono w grze niektóre elementy to mogłaby się stać hitem i zrzucić z tronu Kratosa. A tak to Dante może co najwyżej dotknąć stóp Boga Wojny. 
 
Ocena: 3+

Zalety:
  • Długość
  • Miodność
  • Tematyka
  • Grafika
  • Muzyka
  • Cycki!

Wady:
  • Fabuła (a raczej jej brak)
  • Zmarnowany potencjał
  • Animacja skaczącego Dantego (czemu w górę a nie na wprost?)
  • Nuda pod koniec
  • Małe zróżnicowanie przeciwników w końcowych poziomach
  • Ostateczna walka z Lucyferem (co to w ogóle ma być – kpina jakaś chyba)

sobota, 25 lutego 2012

Benvenuto!

Witam Cię czytelniku na moim drugim blogu. Pierwszy okazał się totalnym niewypałem i przez to, że zainteresowanie nim było znikome, zdecydowałem o jego zamknięciu. Nie sądzę, żeby było tam coś aż tak bardzo wartościowego abyś tego żałował. Na moim nowym blogu postaram się poprawić wszystkie niedociągnięcia poprzedniego oraz poprawię to co już było dobre. 
Blog ten, będzie to moje miejsce w sieci, na którym udostępnię chyba wszystkie moje artykuły, więc jeżeli Drogi Czytelniku spotkasz nicki: taigeeer, ExGamer itp to prawdopodobnie będzie to moje konto i jeżeli to co piszę Ci się spodoba, to tutaj, na tym blogu będziesz mógł przeczytać wszystko czego się do tej pory nauczyłem. Będę pisał głównie na tematy "okołogrowe", ale moje zainteresowania nie skupiają się tylko na nich. Interesuję się dobrą książka, filmem i wieloma innymi rzeczami, dlatego nie zdziw się, jeżeli obok Recenzji Call of Duty spotkasz przemyślenia na temat Salad Fingers lub rozważania na temat języka włoskiego. :] 
Mam nadzieję, że nie zanudziłem tym troszkę długim wstępem i jeszcze do mnie wrócisz Czytelniku. Zapraszam Cię bardzo serdecznie i jeżeli będziesz chciał się ze mną w jakikolwiek sposób skontaktować to pisz śmiało czy to tutaj, czy na maila, gg itd. 

Pozdrawiam i liczę, że mój blog Cię zainteresuje. :]